wtorek, 26 sierpnia 2014

Witaj, Maluszku!

To mój pierwszy list do Ciebie. Choć masz dopiero 6 tyg i jesteś maleńki jak okruszek, to przecież JESTEŚ! Masz zaledwie 5mm, a wywołujesz tyle uśmiechów na twarzach naszych i najbliższych, że aż trudno uwierzyć. Jesteś też powodem moich ciągłych mdłości, ale to podobno oznaka, że u Ciebie wszystko OK. Wczoraj usłyszałam jak bije Twoje serduszko i już wiem na pewno, że JESTEŚ. Przed nami 9 miesięcy - czas na poznanie się, ale też na przygotowanie, aby przyjąć Cię na tym świecie najlepiej jak się da. Bo kochać już Cię kochamy!
PS. Wiesz, że masz braciszka? Kiedy się urodzisz, będzie miał prawie 2 latka :)

Postanowiłam wstąpić w szeregi społeczności blogowej, by móc notować etapy rozwoju i osiągnięcia moich dwóch małych misiów: Franulka, który jest z nami rok i 3 miesiące, oraz małej fasolki, której serduszko bije pod moim sercem. Szkoda, że nie chciało mi się notować wszystkich "kamieni milowych" z okresu ciąży i pierwszego roku Franusia. Miałabym fajne porównanie :) Ale od teraz postaram się to nadrobić.

Wczoraj byłam na USG. Nareszcie zobaczyłam bijące serduszko naszej Kruszynki. Czekałam na nie z niecierpliwością przeszło 3 tyg. Ale nie ma się co dziwić, że wcześniej nie było widać, w końcu to dopiero 7-my tydzień. W poprzedniej ciąży tą radosną informację oznajmiliśmy dopiero ok 10 tyg, a tym razem już prawie wszyscy wiedzą.
Tak więc oficjalnie przede mną 9 miesięcy oszczędzania się i dbania o siebie. Póki co muszę się uporać z codziennymi mdłościami. W poprzedniej ciąży też mnie męczyły, ale chyba nie aż tak... Co innego zachcianki, było ich wiele więcej niż teraz. Ale i kg przybyło w związku z tym sporo. Tym razem postaram się bardziej pilnować :)

Miłego dnia Misie!